niedziela, 18 maja 2014

ZAWIESZAM!!!

Wiem że bardzo długo nie dodawałam kolejnych rozdziałów ale po prostu nie miałam kiedy i nie wiedziałam co napisać.Zawieszam bloga ponieważ nie mam kiedy go pisac a do tego pod ostatnim rozdziałem nie było ani jednego komentarza. A to mnie nie motywuje do dalszej pracy.Moze napisze kolejne rozdziały ale na pewno nie teraz albo założę kolejnego bloga tego nie wiem.
Jeśli chcecie wiedzieć co miało byc dalej to tutaj macie małe streszczenie:
Liam oczywiście wyszedł by ze szpitala i walczył by o Emily tak samo jak i Niall.Przed dziewczyną stanie trudna decyzja.Niall czy Liam?Emily bedzie miała wiele problemów przez tą sytuację.Wróci do swojej beznadziejnej przeszłości.Spotka sie jeszcze nie raz z
Dennym oraz spotka sie ze swoimi wrogami z przeszłości.Czy Emily wróci do ojca?
                                                            Co będzie dalej?

                    Nie mam pojęcia. Może będę pisała dalej może nie.Zobaczymy.Pa :)

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 4

*Oczami Liam'a*
Dobrze wiedziałem o kogo chodzi.Spojrzałem na chłopaków.Wyglądają jak banda idiotów która nie wie o co chodzi.W sumie to prawda nie wiedzą o kogo chodzi i kto to jest Denny ale ja wiem i coś czuję że będę musiał im opowiedzieć całą historię o nim.
-Kto to jest Denny?-Spytał Zayn
-Liam ty coś musisz wiedzieć.-Powiedział Harry.I się zaczyna-pomyślałem.
-Tak wiem kto to jest.-Powiedziałem ciężko wzdychając.
-No to dalej gadaj co to za dupek który porwał Emi.-Powiedział Louis.Usiadłem na łóżku i zacząłem mówić.
-Denny-były przyjaciel z liceum.Obiekt obseracji nr 1 u dziewczyn.Byliśmy przyjaciółmi od przedszkola lecz wszystko zmieniło się w ostatniej klasie liceum.Miałem dziewczynę o imieniu Jessica.Bylem z nią bardzo szczęśliwy do czasu gdy poszliśmy do Denn'ego na imprezę.Bawiliśmy się super.Gdy tańczyliśmy Jessica poszła do łazienki.Czekałem chyba pół godziny i nadal jej nie było.Po chwili zoriętowałem się że nie ma też Denn'ego więc zacząłem ich szukać po całym domu.Gdy szłem przez korytarz za drzwiami do pokoju Denn'ego usłyszałem głaśne jęki.Szybko weszłem do pokoju i chyba wiadomo co tam robili.-Spojrzałem na chłopaków a oni tylko pokręcili twierdząco głowami.-Po tej imprezie znienawidziałem Denn'ego i Jessice.Postanowiłem się na nim zemscić więc wyjawiłem policji pewną tajemnicę dotyczącego jego ojca.Sprzedawał on narkotyki niepełnoletnim.Zamknęli go w więzieniu i z tego co wiem to do dzisiaj z niego nie wyszedł.
-A co miałeś zrobić kilka lat temu?-Spytał się Horan wskazując na kartkę którą ciągle trzymałem w ręku.
-Po tym jak jego ojciec trafił do więzienia Denny chciał mnie zabić.Powiedział że albo on mnie zabiję albo mam popełnić samobójstwo.Powiedziałem mu że wybieram drugą opcję-Oczywiście kłamałem.Przez ten czas ukrywałem się w domu żeby myślał że napewno popełniłem samobójstwo.I tak jest do dzisiaj próbuję sie ukrywać(tak wiem jest w najsławniejszym zespole świata i się ukrywa ale takie są już moje wymysły :))żeby mnie nie zabił.Ale jeśli chodzi o Emily to zrobię wszystko żeby przeżyła-Skończyłem swój monolog.
-Ty chyba nie mówisz że chcesz się zabić!?-Krzyknął Zayn
-Muszę...-Szepnąłem
-Wiesz że nigdy byśmy ci nie dali się zabić?-Powiedział stanowczo Harry
-Wiem ale nie mówmy o mnie musimy znaleźć przecież Emi-Powiedziałem bez namysłu
-Nie wiesz gdzie mogli się ukryć?-Spytał Louis.I wtedy mnie olśniło już wiedziałem co robić.Włożyłem kartkę do kiszeni od spodni szybko wybiegłem z sali nie mówiąc nikomu dokąd zmieżam.Za sobą słyszałem tylko krzyki chłopaków ale nie zwracałem na nie uwagi tylko szybko wybiegłem ze szpitala wsiadłem do samochodu i ruszyłem ku mojemu celu.
*Oczami Emi*
Po tej wypowiedzi chłopak opuścił salę zostawiając mnie samą.Nie do końca wiedziałam o co chodzi.Czemu on chce zniszczyć życie jednemu z chłopaków i że niby jeden z nich zrujnował mu życie?Nie ogarniałam ani jednego słowa z tego wszystkiego.Lekko się ruszyłam ale od razu zrezygnowałam bo aż syknęłam z bólu.Na nadgarstkach miałam tak mocno zacisnięte liny że krew zaczęła mi z nich płynąć potokiem.Po chwili upadłam na ziemię i nastała ciemnośc...
*Oczmi Liam'a*
Jechałem najszybciej jak się da.Łamałem wszystkie przepisy drogowe żeby tylko jak najszybciej dotrzeć do celu i uratować Emily.Wreszcie dojechałem. Zaparkowałem przed wysoką i bardzo starą kamienicą.Wysiadłem z auta i skierowałem się ku celu.Wszedłem do budynku i skierowałem się na najwyższe piętro.Przeskakiwałem po dwa lub trzy stopnie.Wkońcu dotarłem stanąłem przed wielkimi wrotami i lekko je uchyliłem.Dziwne nikogo nie ma w środku ale Emily na pewno gdzieś tu jest.Uchyliłem pierwsze drzwi i nic drugie drzwi i nic.Otwierałem po kolei każde drzwi ale w żadnym pokoju nie było ani Denn'ego ani Emi.Dotarłem do ostatniego pokoju w którym byłem pewny że zastanę Emily.Lekko je otworzyłem i zamarłem.Emily leżała na ziemi nie przytomna a jej nadgarstków leciała krew.
-Boże Emily-Powiedziałem i szybko do niej podbiegłem.Odwinąłem sznury z jej nadgarstków i zatamowałem krwawienie chustą.Wziąłem ja na ręce i już miałem wychodzić gdy do pomieszczenia wszedł Denny.
-Proszę proszę kto tu się zjawił.Przecież to mój przyjaciel Liam Payne-Powiedział z cwaniackim uśmiechem na twarzy.Nie odpowiedziałem tylko rozglądałem się z jakimś wyjściem.Mój wzrok zatrzymał się na szeroko otwartym oknie.Muszę skoczyć-pomyślałem i szybko podbiegłem do okna i stanąłem na jego rogu.
Słyszałem głośny śmiech Denn'ego jednak nie zwracałem na to uwagi.Muszę ją uratować-spojrzałem na Emily i.........skoczyłem.Trwało to zaledwie kilka sekund bo po chwili poczułem ogromny ból przeszywający całe moje ciało.Ledwo co spojrzałem na Emily.Poruszyła się i spojrzała na mnie po czym po jej policzkach popłynęła fala łez.
-Kocham Cię-Powiedziałem do  niej po czym w najgorszym wypadku umarłem a w najlepszyn zemdlałem.
*Oczami Emi*
Otworzyłam oczy i spoostrzegłam się że jestem na dworze i na kimś leżę.Odwróciłam się w stronę ciała i po prosyu zamarłam.Leżał tam Liam a zjego głowy leciała krew.Automatycznie po moich policzkach spłynęła fala łez.Jak on mógł się tak dla mnie poświęcić.
-Kocham Cie-Usłyszałam z jego strony i po raz kolejny na moich policzkach pojawił się potok łez.On mnie kocha?Co?Ale przecież.....?Dopiero po chwili się ocknęłam i szybko zadzwoniłam po karetkę i policję żęby zamknęli Denn'ego.Policja przyjechała pierwsza i od razu powiedziałam im gdzie mają iść.Po chwili przyjechała karetka i zabrała mnie i Liam'a do szpitala.Dojechaliśmy po jakiś 5 minutach a ja przez całą drogę płakałam na Liam'em i modliłam się żeby przeżył.Liam'a przewieźli na osobną salę a mi opatrzyli tylko nadgarstki i założyli na nich bandaże.Kazali mi czekać przed salą więc usiadłam na krzesełku i zniecierpliwością wyczekiwałam informacji na temat stanu zdrowia Liam'a.Zorjętowałam się że muszę zadzwonić do chłopaków.Wzięłam telefon Liam'a który wypadł mu z kieszeni i zadzwoniłam do Louis'a.
-Stary gdzie ty jesteś my tu od zmysłów odchodzimy a ty tak se po prostu ze szpitala wybiegasz!?-Odezwał się głos Louis'a w słuchawce.
-Cześć Louis mówi Emily-Powiedziałam do telefonu.
-Emily!!!-Wydarł się na cały głos-Nic ci się nie stało!Gdzie jesteś!?-Krzyczał jeszcze głośniej.
-Jesteście w tym szpitalu w którym powinnam leżeć prawda?-Spytałam
-Tak a co?-Powiedział już spokojniej
-W której sali jesteście?-Spytałam
-129-Odpowiedział
-To przyjdzcie szybko pod 217-Powiedziałam i się rozłączyłam.Po 5 minutach usłyszałam krzyki skierowane w moją stronę.Odwróciłam głowę a tam czekali na mnie chłopcy.Szybko do mnie podbiegli a ja wtuliłam się w jednego z nich.
-Co się stało?Gdzie jest Liam?-Usłyszałam głos z góry.Podniosłam głowę to był Zayn czyli do niego się przytuliłam.Lekko się od niego odsunęłam.
-Liam leży w tamtej sali.-Powiedziałam wskazując salę na przeciwko nas.
-Co mu się stało?-Spytał Niall.Nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem chowając twarz w dłonie.Poczułam jak ktoś się do mnie przytula.
-On uratował mi życie-Wymamrotałam jak się okazało w koszulkę Hazzy.
-Czy on żyje?-Spytał z przerażeniem w głosie Louis.
-Nie wiem-Odpowiedziałam odrywając sie od Harry'ego.
-A tobie nic nie jest ponoć porwał cię Denny?-Powiedział Loczek.
-Tak porwał mnie powiedział że zrujnuje jednemu z was życie tak jak jemu któryś z was zniszczył.Później zemdlałam bo zacinął mi liny na nadgarstkach tak mocno że zaczęły mi krwawić-Pokazałam im zabandażowane ręce-Ocknęłam się dopiero wtedy gdy byłam na dworze a Liam prawdopodobnie uratował mnie tak że skoczył z okna-Ponownie wybuchłam płaczem-Zdążył powiedzieć kilka słów po czym zemdlał albo.......umarł-Jużnie wiem który raz po moich policzkach spłynęły łzy.Osunęłam się po ścianie którą miałam tuż za sobą głowę oparłam o kolana i oplotłam je rękami nadal płacząc.
-Emi nie płacz proszę.Wszystko będzie dobrze-Usłyszałam głos Horana obok mnie.
-Skąd mam wiedzieć czy wszystko będzie dobrze.Nawet nie wiem czy on jeszcze żyje-Powiedziałam już troche mniej płacząc.
-Przeżyje zobaczysz.Liam to twardziel tak szybko się nie poddaje-Powiedział Zayn z pewnością w głosie.
-Tak myślisz?-Spytałam spoglądając na niego.Pewnie wyglądam jak jakieś dziwadło z czerwonymi i podkrążonymi oczami od płaczu.
-Ja nie myślę ja to wiem-Odpowiedział i mnie przytulił.od razu mi się lepiej zrobiło i trochę chumor mi się porawił.Zauważyłam jak lekarz wychodzi z sali.Zerwałam się na równe nogi i podeszłam do niego.Miał bardzo poważną minę.Zanim zaczął mówić ciężko westchnął.Szykowałam się na najgorsze.Żeby tylko przeżył-powtarzałam sobie w myślach.

Oto kolejny rozdział mam nadzieję  że się podoba.Wiem że bardzo długo mnie nie było ale bardzo ciężko się pisało ten rozdział i nadal nie jestem do niego przekonana.Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział bo nie mam pojęcia co w nim napisać.Jeżeli macie jakieś pomysły na kolejny to piszcie w komentarzach bo to bardzo motywuje do dalszego pisania a ja właśnie nie wiem czy jest sens pisania kolejnych opowiadań.Nie obiecuję też że rozdział pojawi się szybko może coś napiszę przez święta ale wątpie.Więc jeszcze raz zachęcam do komentowania i WESOŁYCH  ŚWIĄT!!!

niedziela, 23 marca 2014

Uwaga!!!

1.Chciałabym was poprosić o ponowne przeczytanie 3 rozdziału ponieważ zmieniłam niektóre elementy i trochę dodałam.
2.Jak na razie zawieszam bloga bo mam teraz testy i nie mam czasu kiedy pisać dlatego tak długo nie dodawałam nowego rozdziału.Ale na pewno przez ten czas coś napisze.Dlatego wrócę dopiero pod koniec kwietnia albo później.Więc raz po raz wchodźcie zobaczyć czy nie dodałam czegoś nowego.Na pewno będę kontynuować dotychczasową pracę o Emily.

Dziękuję!

piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 3

*Oczami Emi*
-Cos się stało?Czemu płaczesz?-Spytał Niall.
-Niall pielengniarka mi powiedziała że podczas badań wykryli u mnie-Przez płacz nie mogłam wydusić ani słowa.
-Co wykryli?Prosze powiedz co się stało.-Mówił  dalej Niall a reszta tylko czekała żebym wkońcu powiedziała o co chodzi.
-Mam raka krwi.-Powiedziałam przez płacz.
-C-co?-Powiedział Niall.Nie odpowiedziałam bo wiedziałam że to pytanie retoryczne.Niall zaczął płakać.Widziałam jak łzy spływają po jego policzkach..
-Niall nie płacz to nie twoja wina.-Powiedziałam i chwyciłam go za dłoń a on mnie przytulił.W jego ramionach poczułam się jakbym naprawdę była jego dziewczyną.To było naprawdę miłe z jego strony.Gdy tak się przytulałam z NIall'em zobaczyłam przez szklane drzwi w sali jakiegoś chłopaka.Ciągle nam się przyglądał.Nie mogłam zobaczyć jego twarzy bo mniał założony kaptur na głowie.Trochę się go przestraszyłam.Gdy już wysfobodziłam się z uścisku Niall'a spojrzałam na chłopców.Byli bardzo smutni i raz po raz łzy spływaly po ich policzkach.
-Jak to wogóle możliwe?-Spytał Harry
-Ja sama nie wiem.-Odpowiedziałam lekko popłakując.
-Dasz sobie radę,jesteś silna,wyjdziesz z tego.-Powiedział Zayn pocieszając mnie.
-Dzięki że we mnie wierzysz.-Odpowiedziałam i go przytuliałam.
-Ej ja też chce przytulasa.-Mruknął Harry.
-Ja też.-Dodał Louis.Szeroko się uśmiechnęłam i ch przytuliłam.Spojrzałam na Liam'a był nadal smutny i wpatrzony w podłogę.
-A ty nie chcesz się przytulić?-Spytałam Liam'a.Podniósł głowę do góry lekko się uśmiechnął i mnie przytulił.Po tych wszystkich przytulasach zrobiło mi się od razu raźniej.
-Jakie leki będziesz dostawała?-Spytał Liam.
-Będę dostawała ,,chęmię'' będzie ich trzy.Za cztery miesiące będę miała przeszczep po którym powinnam wyzdrowieć.Jednak jesli coś pójdzie nie tak...umrę.-Powiedziałam ze smutkiem.
-Ale ty nie możesz umrzeć.-Powiedział Niall.Westchnęłam ciężko.
-Też bym chciała nie umierać przecież mam przed sobą całe życie które może urwać się w każdym momęcie.-Powiedziałam.
-Która godzina?-Spytał Harry.
-23:30.-Odpowiedział szybko Liam spoglądając na zegarek.
-Musimy już jechać.-Powiedział Louis.Trochę posmutniałam.
-Ale nie martw się jutro też przyjedziemy.-Dodał Zayn poprawiając mi humor,
-Idźcie ja was dogonie.-Powiedział Niall.Zaskoczyło mnie jego zachowanie.Ciekawe o co chodzi.Za nim chłopcy wyszli dostałam od każdego buziaka w policzek.Gdy wychodzili spojrzałam ostatni raz w ich stronę i znowu zobaczyłam tego chłopaka co wcześniej.Znowu się przestraszyłam ale gdy on zobaczył że chłopcy wychodzą szybko uciekł.Gdy już przełożyłam wzrok na Niall'a zobaczyłam że przez cały czas patrzył prosto w moje oczy.Patzryliśmy tak w siebie bardzo długo.
-Wyzdrowiejesz-Powiedział po długiej ciszy.
-Mam taką nadzieję.-Powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-A co jesli ty...-Dalej nie dokończył bo kilka łez spłynęło po jego policzkach.
-Niall spokojnie jak narazie żyje a co będzie jutro za tydzień czy za miesiac tego nie wiem.Zobaczymy czy będe jeszcze żyła.
-Ty nie możesz umrzeć.-Wyszeptał.
-Niall?-Spytałam niepewnie.
-Tak?-Odpowiedział.
-Gdy dowiedzieliście się że mam raka czemu przejąłeś się tak bardzo jakbym była jakąś bardzo bliską osobą dla ciebie?-Chciałam wiedzieć czy on coś do mnie czuje czy to wogóle nie ma sensu.
-Zależy mi na tobie.-Powiedział spoglądając w moje oczy.Bardzo się tym zdziwiłam.Nigdy nikomu na mnie nie zależało oprócz mojej matki.
-Naprawde?Nigdy bym się tego po tobie nie spodziewała.-Spytałam z niedowierzaniem.
-Naprawdę.Gdybyś umarła nigdy bym sobie tego nie wybaczył.-Powiedział i spuścił głowę na dół.Chwyciłam go za dłoń żeby go jakoś pocieszyć.
-Niall mówię ci to jeszce raz to nie twoja wina że mam raka.-Przemówiłam mu do rozumu.
-Jak nie moja to kogo!?-Krzyknął.
-Niczyja a jak już kogoś ma być to tylko moja.-Przemówiłam mu do rozumu.
-Twoja na pewno nie!-Krzyknął jeszce głośniej niż wcześniej.
-Dobra nie kłoćmy się teraz czyja to wina.Chłopaki na pewno już na ciebie czekają.-Powiedziałam.Nic nie powiedział tylko się przybliżył żeby mnie pocałować(w policzek)na pożegnanie.Gdy już skończyliśmy Nial się pożegnał i wyszedł z sali.Co ty wogóle robisz?Znasz go zaledwie kilka godzin i już się z nim całujesz?Czy ty jesteś nie normalna?Mówił mój głos w głowie.
-Zamknij sie.-Powiedziałam głośno do siebie.Spojrzałam na zegarek w telefonie.Jest 23:55.Położyłam się i jeszcze rozmyślałam co się dzisiaj stało.Ucieczka z domu,wypadek,trafienie do szpitala,poznanie chłopców,pielengniarka i ta wiadomość że mam raka,pocałunek z Niall'em.Ehhh dużo się dzisiej wydarzyło.Po pięciu minutach rozmyślania zasnęłam.
                                                         ***
Obudziłam się o...właśnie która jest godzina?Otworzyłam oczy i zobaczyłam że wcale nie leże w szpitalu.Podniosłam się chciałam przetrzeć oczy rękoma lecz miałam związane nadgarstki.Gdzie ja jestem?Co ja tu robię?Byłam przerażona.Siedziałam w jakimś ciemnym pokoju bez okien.Nagle usłyszałam kroki i głos otwierających się drzwi.Spojrzałam w stronę drzwi i ujrzałam tego samego chłopaka co mi się przyglądał w szpitalu.
-Widzę że już wstałaś.Dobrze się spało?-Spytał.Postanowiłam że nie będę się odzywała co okazało się dużym błedem ponieważ podszedł do mnie i zaczął krzyczeć.
-Jak ci się coś pytam to masz odpowiadać kurwa!Zrozumiano!?-W odpowiedzi kiwnęłam tylko głową.
-Więc odpowiesz mi na to przęklęte pytanie czy nie!?
-D-dobrze-Wyjąkałam.Nie wiedziałam co on mi chce zrobić po co mnie tu zciągnął.Usiadł koło mnie i spojrzał w moje oczy.Dopiero teraz odsłonił twarz.Miał ciemno brązowe włosy i szaro niebieskie oczy.
-Powiedz mi jak masz na imię złotko?-Spytał się.Teraz nie byłam przerażona tylko wściekła.
-Nie nazywaj mnie tak!-Krzyknęłam mu prosto w twarz co okazało się być kolejnym błędem bo chłopak chwycił mnie i z całej siły popchnął mnie na ścianę tak że uderzyłam o nią całym swoim ciałem i upadłam na ziemię.Matko jak to bolało!Leżałam na podłodze jakąś minutę.Usłyszałam jak powoli się do mnie zbliża.
-Wstawaj!-Warknał.Nie miałam siły ani ochoty aby wstawać bo wszystko mnie bolało.-Sama wstaniesz czy mam ci pomóc!?-Po tych słowach resztkami sił wstałam i oparłam się o ścianę.Ciągle patrzyłam się w podłogę.Powoli się do mnie zbliżał.Podniósł mój podbródek tak że teraz patrzyłam prosto w jego oczy.
-Albo będziesz grzeczna albo czeka cię niemiła niespodzianka.-Warknął mi w twarz.
-Czego ode mnie chcesz?-Spytałam
-Widziałem się w szpitalu.Wiem że masz raka i wiem że chłopakom na tobie zależy.Więc zrujnuje jednemu z nich życie tak jak on zrujnował moje.

*Oczami Niall'a*

Wracaliśmy właśnie ze studia i mieliśmy zamiar jechać do domu ale wpadłem na świetny pomysł.
-Może pojedziemy do szpitala odwiedzić Emily?-Spytałem Liam'a siedział na miejscu kierowcy.
-Jasne czemu nie.-Odpowiedział z umiechem na twarzy po czym pojechaliśmy do szpitala.Jazda nie trwała zbyt długo bo już po 10 minutach byliśmy na miejscu.Weszliśmy do budynku i powędrowaliśmy do odpowiedniej sali w której powinna leżeć Emi.Pierwszy wszedłem do sali nie zrobiłem nawet jednego kroku.Zamurowało mnie.Odwróciłem się do chłopaków którzy nie wiedzieli o co chodzi.
-Co się stało Niall?Czemu do niej nie wchodzisz?-Spytał szybko Harry.
-Nie ma jej.-Wyjąkałem a chłopacy wytrzeszczyli oczy ze zdziwienia.Szybko mnie ominęli i wbiegli do pustej sali.
*Oczami Liam'a*
Szybko wbiegłem do sali.Rzeczywiście dziewczyny nie było ale zauważyłem coś na jej łóżku.Podszedłem i wziąłem do rąk kartkę która tam leżała.
-Ej chłopaki słuchajcie.-Wszyscy spojrzeli na mnie i na kartkę którą trzymałem w ręku.Otworzyłem kartkę zgiętą na pół i zacząłem czytać.

Nie martwcie się o swoją koleżankę jest w dobrych rękach.
Jeśli jednak Liam nie zrobi tego co miał zrobić kilka lat temu Emily zginie.
Denny 

Nie bedę wymuszała od was komentarzy tak jak niektórzy ale fajnie by było żeby kilka się pojawiło bo to naprawdę motywuje do dalszego pisania :)

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 2

*Oczami Niall'a*
Karetka przyjechała po 2 minutach.Prosiliśmy żebyśmy mogli pojechać z dziewczyną jednak nie pozwolili nam.Musieliśmy iść pieszo do szpitala bo samochód zabrali do mechanika.Po 10 minutach byliśmy na miejscu.Szybko podszedłem do recepcji.
-Przepraszam przed chwilą przywieżli tutaj dziewczynę po wypadku samochodowym.Wie pani na jaką salę ją przewieżli?-Spytałem szybko.
-Tak proszę za mną.-Odpowiedziała i poprowadziła nas do sali w kyórej leżała dziewczyna.Jednak nie mogliśmy wejść bo lekarz powiedział że jeszcze ją badają.Usiadłem na jakim kolwiek krzesełku które było najbliżej.Byłem bardzo zdenerwowany.
-Mam nadzieję że to nic poważnego.-Powiedziałem po chwili ciszy.
-Ja też.-Odparł Zayn.Ciężko westchnąłem.Łza spłynęła po moim policzku.
-Wszystko będzie dobrze stary.-Powiedział Liam klepiąc mnie po ramieniu.Trochę się uspokoiłem.Po 15 minutach lekarz wyszedł z sali.Podbiegłem do niego zostawiając chłopaków samych.Podeszli do mnie chwilę pózniej.
-Co z nią?-Spytałem lekarza.
-Śmierć na pewno jej nie grozi.-Wszyscy odetchneliśmy z ulgą.-Jednak zastanawiamy się skąd mogła mieć takie duże obrażenia.To nie możliwe żeby po takim wypatku miała takie rany.Ma złamaną lewą rękę i jest cała posiniaczona.-Powiedział lekarz.
-Możemy ją zobaczyć?-Spytałem.
-Są panowie rodziną z poszkodowaną?-Spytał lekarz.
-Niestety nie ale...-Zaczął Harry ale mu przerwałem.
-Tak to moja dziewczyna.-Powiedziałem szybko.Wszyscy spojrzeli na mnie z wielkimi oczami.
-Jak się nazywa pańska dziewczyna?-Spytał lekarz.
-Yyy...-Nie wiedziałem co powiedzieć bo oczywiście skłamałem żeby nas wpuścili.
-Emily Anderson-Rzucił szybko Liam.Teraz na niego patrzyliśmy zaskoczeni.Skąd on wie jak ona się nazywa?
-No dobrze możecie wejść ale tylko na chwilę.-Powiedział lekarz.
-Oczywiście-Powiedziałem.
*Oczami Harr'ego*
-Oczywiście-Powiedział Niall.Nie wiedziałem o co chodzi.Musiałem się dowiedzieć skąd Liam wie jak ona się nazywa i czy to napewno dziewczyna Niall'a.Chyba nie tylko ja bo Zayn i Louis są tak samo zdziwieni jak ja.
-Przepraszam mógłbym pogadać chwilę z chłopakami?-Spytałem i nie czekają na odpowiedz poszłem z nimi na koniec korytarza.
-O co chodzi?-Rzucił Nialler.
-Stary czemu nam nie powiedziałeś że to twoja dziewczyna?-Spytałem z niedowierzaniem.
-To nie jest moja dziewczyna.Skłamałem żebyśmy mogli wejść na salę.-Odpowiedział.
-A ty Liam skąd wiedziałeś jak ona się nazywa?-Rzuciłem do Liam'a.
-Po wypadku jak podeszliśmy do niej to zauważyłem że z kieszeni wypadły jej dokumenty.Wziołem je ze sobą bo pomyślałem że mogą przydać się w szpitalu.-Odpowiedział wyjmując z kieszeni jej dokumenty.Aaa...to już wszystko jasne.
-Możemy już iść?-Spytał Niall.
-Tak-Odpowiedziałem i poszłem za nim.
*Oczami Emi*
Poczułam że leżę na łóżku.Otworzyłam lekko oczy.Zobaczyłam pięciu chłopaków wchodzących do sali w której leżę.Do mnie nie mogli przyjść bo ich wogóle nie znam.Rozejżałam sie po sali nikogo oprócz mnie nie było.Podeszli i usiedli na krzesełkach które były obok mnie.Spojrzałam na jednego z nich który usiadł najbliżej.Miał blond włosy i przepiękne niebieskie oczy które patrzyły prosto na mnie.Siedział  na łóżku na którym leżę.Ładny jest.
-Jak się czujesz?-Spytał blondyn.
-Dobrze.Mogę wiedzieć kim jesteście jak macie na imię?Widzę was pierwszy raz na oczy.-Powiedziałam
-Nic nie pamiętasz po wypadku co?-Spytał chłopak który miał na głowie burzę loków.
-Jakim wypadku?-Spytałam.Kompletnie nic nie pamiętam po wyjściu z domu.
-Potrąciłęm cię samochodem.-Powiedział niebieskooki.-Przepraszam.-Dodał i spuścił głowę.
-Spokojnie nic poważnego się nie stało.-Powiedziałam i chwyciłam go za nadgarstek.Podniósł głowę i spojrzał na mnie smutnym spojrzeniem.Ma naprawdę ładne oczy.
-Mam na imię Niall a to jest Liam,Harry,Zayn i Louis.-Powiedział pokazując każdego po kolei.
-Jestem Emily ale możecie mówić mi Emi.-Przedstawiłam się.
-Wiemy.-Powiedział Liam.-Po wypadku wyciągnąłem twoje dokumenty z kieszeni jakby lekarz chciałby twoje dane.-Powiedział i podał mi dokumenty
-Dzięki-Odpowiedziałam i je odebrałam.
-Co ci powiedział lekarz?Kiedy wyjdziesz ze szpitala?-Spytał Louis.
-Jeszcze nic mi nie powiedział.Chwilę przed tym jak przyszliście dopiero się obudziłam.-Odpowiedziałam.
-Przepraszam mogli by panowie na chwilę wyjść musimy poinformować pacjętkę o kilku sprawach o których powinna wiedzieć.-Powiedziała miła pielengniarka do chłopaków.
-Dobrze trzymaj się kochanie.-Powiedział Niall i pocałował mnie w policzek.Lekko się zarumieniłam.Kochanie?Niall to mój...Nie to nie możliwe.Pewnie udawał że jest moim chłopakiem żeby ich wpuścili.
-Pani chłopak bardzo się o panią troszczy co?-Powiedziała pielengniarka.
-Taaak-Odpowiedziałam z uśmiechem.Po tym co powiedziała mi pielengniarka byłam bardzo zaskoczona.
-Przykro mi.-Zakończyła i wyszła z sali.Zaczęłam płakać nie wiedziałam że może być aż tak zle.Zobaczyłam jak chłopcy wchodzą do sali.Gdy Niall zobaczył że jestem cała zapłakana szybko do mnie podbiegł.Widać że jest bardzo opiekuńczy.
-Co się stało?Czemu płaczesz?-Spytał.

środa, 12 lutego 2014

Rozdział 1


Historia zaczyna się od tego jak pewna dziewczyna ucieka z domu,ulega wypadkowi i trafia do pięknej willi,w której przytrafiają jej się przeróżne przygody.Niektóre dobre,a niektóre złe.A było to tak...
*Oczami Emi*
Leżałam na podłodze w salonie cała posiniaczona.Miałam rozciętą wargę,byłam ledwo żywa.Zauważyłam mojego ojca bijącego moją mamę.Strach było na nią patrzeć.Ma posiniaczoną twarz i złamany nos.Widziałam jak ledwo się rusza.Wiedziałam,że może stać coś strasznego.Mój ojciec,a dotego pijany był zdolny do wszystkiego.
-Zostaw ją!-Krzyknęłam na niego gdy zobaczyłam jak podnosi na nią nóż.Byłam cała zapłakana,nie wiedziałam co robić.
-Zamknij się gówniaro ciebie też to spotka!-Po tych słowach resztkami sił pobiegłam schodami do mojego pokoju.byłam przerażona.Wzięłam pierwszą lepszą torbę.która była pod ręką i zaczęłam pakować najważniejsze rzeczy.Wiedziałam,że nie wytrzymam w tym domu ani minuty więcej.Gdybym tu została doszło by do najgorszego.Wybiegłam szybko z pokoju,biegłam do wyjścia.Ostatnie co zobaczyłam to mojego ojca zabijającego moją mamę.Łzy popłynęły po moich policzkach.Nie mogę uwierzć,że właśnie straciłam osobę którą kocham najbardziej w życiu.Zaczęłam mocniej płakać nie mogłam powstrzymać łez.Jak najszybciej wybiegłam z mieszkania,padał ulewny deszcz.Szłam przed siebie,nie wiedziałam gdzie się podziać.Czekałam na przejściu aż zapali się zielone światło.Gdy wkońcu się zapaliło zaczęłam przechodzić.W połowie przejścia z prawej strony nadjechał samochód.Stanęłam jak wryta,nie mogłam się ruszyć.Gdy samochód był coraz bliżej poczyłam ogromny ból,upadłam na ziemię.Po kilku sekundach ból zniknął...zemdlałam.
*Oczami Niall'a*
Chłopcy wracająz imprezyz okazji nagrania nowego teledysku do piosenki Midnight Memories.
-To była super impreza!-Wykrzyknął Zayn
-Na maxa!-Odpowiedziałem
-Chodzcie na dzisiaj już chyba dosyć tej zabawy-Powiedział Liam otwierając drzwi samochodu.Usiadłem na miejscu kierowcy,Liam obok mnie,a pozostała trójka usiadła z tyłu.Włożyłem kluczyki do stacyjki i odpaliłem maszynę.Jechałem dość szybko,a przy tym rozmawiałem jeszcze z chłopakami o wspaniałej imprezie.
-Niall uważaj!-Krzyknął Harry.Szybko się odwróciłem i zobaczyłem dziewczynę przechądzącą na przejściu.W połowie się zatrzymała,wogóle się nie ruszała.Zacząłem ostro hamować,ona ciągle stała nieruchomo.Nagle usłyszałem głośny huk,zobaczyłem,żę dziewczyna leży na drodze.Wszyscy szybko wybiegli z auta oprócz mnie.Siedziałem nieruchomo,nie wierzyłem wto co się pzred chwilą stało.Podeszli do dziewczyny,ja nadal się nie ruszałem.Oparłem głowę o brzeg kierownicy i zacząłem płakać.Łzy płynęły po moich policzkach jak jeszcze nigdy w życiu.
-Wszystko okej stary?-Spytał Louis podchodząc do mnie.Podniosłem ledwo głowę i spojrzałem na Louis'a.Miałem zaczerwienione oczy od łez.
-Cz-czy ona żyje?-Spytałem niepewnie.
-Tak żyje,sprawdzaliśmy czy oddycha,wszystko jest w porządku.Tylko wszyscy się zastanawiamy skąd mogła mieć takie obrażenia.To nieprawdopodobne żeby po takim wtpadku miała takie rany.-Odpowedział
-No to na co jeszcze czekacie?!Dzwońcie szybko po karetkę!-Wykrzyknąłem
-Spokojnie stary.Liam już zadzwonił.Karetka jest już w drodze.-Powiedział uspokajając mnie.Odetchnąłem z ulgą i z faktem że naszczęście ona żyje.Nigdy bym sobie tego nie wybaczył gdyby umarła.


Sory że tak krótko ale początki są zawsze najtrudniejsze.I bardzo was prosze o komentowanie bo dla was to wcisnąć kilka liter na klawiaturze a dla mnie to satysfakcja że wogóle ktoś to czyta.

Bohaterowie

Tych panów już chyba znacie ale jakby ktoś pierwszy raz słyszał o One Direction to(od lewej):

-Niall Horan
-Louis Tomilson
-Liam Payne
-Zayn Malik
-Harry Styles





Oraz główna bohaterka:
Emily(Emi) Anderson
Przeciętna 19-latka z wieloma
problemami z którymi nie może
sobie poradzić.Jednak po wypadku
jej życie staje na głowie,całkowicie sie odmienia.
Czy na dobre a może na złe......sami się przekonacie ;)