-Cos się stało?Czemu płaczesz?-Spytał Niall.
-Niall pielengniarka mi powiedziała że podczas badań wykryli u mnie-Przez płacz nie mogłam wydusić ani słowa.
-Co wykryli?Prosze powiedz co się stało.-Mówił dalej Niall a reszta tylko czekała żebym wkońcu powiedziała o co chodzi.
-Mam raka krwi.-Powiedziałam przez płacz.
-C-co?-Powiedział Niall.Nie odpowiedziałam bo wiedziałam że to pytanie retoryczne.Niall zaczął płakać.Widziałam jak łzy spływają po jego policzkach..
-Niall nie płacz to nie twoja wina.-Powiedziałam i chwyciłam go za dłoń a on mnie przytulił.W jego ramionach poczułam się jakbym naprawdę była jego dziewczyną.To było naprawdę miłe z jego strony.Gdy tak się przytulałam z NIall'em zobaczyłam przez szklane drzwi w sali jakiegoś chłopaka.Ciągle nam się przyglądał.Nie mogłam zobaczyć jego twarzy bo mniał założony kaptur na głowie.Trochę się go przestraszyłam.Gdy już wysfobodziłam się z uścisku Niall'a spojrzałam na chłopców.Byli bardzo smutni i raz po raz łzy spływaly po ich policzkach.
-Jak to wogóle możliwe?-Spytał Harry
-Ja sama nie wiem.-Odpowiedziałam lekko popłakując.
-Dasz sobie radę,jesteś silna,wyjdziesz z tego.-Powiedział Zayn pocieszając mnie.
-Dzięki że we mnie wierzysz.-Odpowiedziałam i go przytuliałam.
-Ej ja też chce przytulasa.-Mruknął Harry.
-Ja też.-Dodał Louis.Szeroko się uśmiechnęłam i ch przytuliłam.Spojrzałam na Liam'a był nadal smutny i wpatrzony w podłogę.
-A ty nie chcesz się przytulić?-Spytałam Liam'a.Podniósł głowę do góry lekko się uśmiechnął i mnie przytulił.Po tych wszystkich przytulasach zrobiło mi się od razu raźniej.
-Jakie leki będziesz dostawała?-Spytał Liam.
-Będę dostawała ,,chęmię'' będzie ich trzy.Za cztery miesiące będę miała przeszczep po którym powinnam wyzdrowieć.Jednak jesli coś pójdzie nie tak...umrę.-Powiedziałam ze smutkiem.
-Ale ty nie możesz umrzeć.-Powiedział Niall.Westchnęłam ciężko.
-Też bym chciała nie umierać przecież mam przed sobą całe życie które może urwać się w każdym momęcie.-Powiedziałam.
-Która godzina?-Spytał Harry.
-23:30.-Odpowiedział szybko Liam spoglądając na zegarek.
-Musimy już jechać.-Powiedział Louis.Trochę posmutniałam.
-Ale nie martw się jutro też przyjedziemy.-Dodał Zayn poprawiając mi humor,
-Idźcie ja was dogonie.-Powiedział Niall.Zaskoczyło mnie jego zachowanie.Ciekawe o co chodzi.Za nim chłopcy wyszli dostałam od każdego buziaka w policzek.Gdy wychodzili spojrzałam ostatni raz w ich stronę i znowu zobaczyłam tego chłopaka co wcześniej.Znowu się przestraszyłam ale gdy on zobaczył że chłopcy wychodzą szybko uciekł.Gdy już przełożyłam wzrok na Niall'a zobaczyłam że przez cały czas patrzył prosto w moje oczy.Patzryliśmy tak w siebie bardzo długo.
-Wyzdrowiejesz-Powiedział po długiej ciszy.
-Mam taką nadzieję.-Powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-A co jesli ty...-Dalej nie dokończył bo kilka łez spłynęło po jego policzkach.
-Niall spokojnie jak narazie żyje a co będzie jutro za tydzień czy za miesiac tego nie wiem.Zobaczymy czy będe jeszcze żyła.
-Ty nie możesz umrzeć.-Wyszeptał.
-Niall?-Spytałam niepewnie.
-Tak?-Odpowiedział.
-Gdy dowiedzieliście się że mam raka czemu przejąłeś się tak bardzo jakbym była jakąś bardzo bliską osobą dla ciebie?-Chciałam wiedzieć czy on coś do mnie czuje czy to wogóle nie ma sensu.
-Zależy mi na tobie.-Powiedział spoglądając w moje oczy.Bardzo się tym zdziwiłam.Nigdy nikomu na mnie nie zależało oprócz mojej matki.
-Naprawde?Nigdy bym się tego po tobie nie spodziewała.-Spytałam z niedowierzaniem.
-Naprawdę.Gdybyś umarła nigdy bym sobie tego nie wybaczył.-Powiedział i spuścił głowę na dół.Chwyciłam go za dłoń żeby go jakoś pocieszyć.
-Niall mówię ci to jeszce raz to nie twoja wina że mam raka.-Przemówiłam mu do rozumu.
-Jak nie moja to kogo!?-Krzyknął.
-Niczyja a jak już kogoś ma być to tylko moja.-Przemówiłam mu do rozumu.
-Twoja na pewno nie!-Krzyknął jeszce głośniej niż wcześniej.
-Dobra nie kłoćmy się teraz czyja to wina.Chłopaki na pewno już na ciebie czekają.-Powiedziałam.Nic nie powiedział tylko się przybliżył żeby mnie pocałować(w policzek)na pożegnanie.Gdy już skończyliśmy Nial się pożegnał i wyszedł z sali.Co ty wogóle robisz?Znasz go zaledwie kilka godzin i już się z nim całujesz?Czy ty jesteś nie normalna?Mówił mój głos w głowie.
-Zamknij sie.-Powiedziałam głośno do siebie.Spojrzałam na zegarek w telefonie.Jest 23:55.Położyłam się i jeszcze rozmyślałam co się dzisiaj stało.Ucieczka z domu,wypadek,trafienie do szpitala,poznanie chłopców,pielengniarka i ta wiadomość że mam raka,pocałunek z Niall'em.Ehhh dużo się dzisiej wydarzyło.Po pięciu minutach rozmyślania zasnęłam.
***
Obudziłam się o...właśnie która jest godzina?Otworzyłam oczy i zobaczyłam że wcale nie leże w szpitalu.Podniosłam się chciałam przetrzeć oczy rękoma lecz miałam związane nadgarstki.Gdzie ja jestem?Co ja tu robię?Byłam przerażona.Siedziałam w jakimś ciemnym pokoju bez okien.Nagle usłyszałam kroki i głos otwierających się drzwi.Spojrzałam w stronę drzwi i ujrzałam tego samego chłopaka co mi się przyglądał w szpitalu.
-Widzę że już wstałaś.Dobrze się spało?-Spytał.Postanowiłam że nie będę się odzywała co okazało się dużym błedem ponieważ podszedł do mnie i zaczął krzyczeć.
-Jak ci się coś pytam to masz odpowiadać kurwa!Zrozumiano!?-W odpowiedzi kiwnęłam tylko głową.
-Więc odpowiesz mi na to przęklęte pytanie czy nie!?
-D-dobrze-Wyjąkałam.Nie wiedziałam co on mi chce zrobić po co mnie tu zciągnął.Usiadł koło mnie i spojrzał w moje oczy.Dopiero teraz odsłonił twarz.Miał ciemno brązowe włosy i szaro niebieskie oczy.
-Powiedz mi jak masz na imię złotko?-Spytał się.Teraz nie byłam przerażona tylko wściekła.
-Nie nazywaj mnie tak!-Krzyknęłam mu prosto w twarz co okazało się być kolejnym błędem bo chłopak chwycił mnie i z całej siły popchnął mnie na ścianę tak że uderzyłam o nią całym swoim ciałem i upadłam na ziemię.Matko jak to bolało!Leżałam na podłodze jakąś minutę.Usłyszałam jak powoli się do mnie zbliża.
-Wstawaj!-Warknał.Nie miałam siły ani ochoty aby wstawać bo wszystko mnie bolało.-Sama wstaniesz czy mam ci pomóc!?-Po tych słowach resztkami sił wstałam i oparłam się o ścianę.Ciągle patrzyłam się w podłogę.Powoli się do mnie zbliżał.Podniósł mój podbródek tak że teraz patrzyłam prosto w jego oczy.
-Albo będziesz grzeczna albo czeka cię niemiła niespodzianka.-Warknął mi w twarz.
-Czego ode mnie chcesz?-Spytałam
-Widziałem się w szpitalu.Wiem że masz raka i wiem że chłopakom na tobie zależy.Więc zrujnuje jednemu z nich życie tak jak on zrujnował moje.
*Oczami Niall'a*
Wracaliśmy właśnie ze studia i mieliśmy zamiar jechać do domu ale wpadłem na świetny pomysł.
-Może pojedziemy do szpitala odwiedzić Emily?-Spytałem Liam'a siedział na miejscu kierowcy.
-Jasne czemu nie.-Odpowiedział z umiechem na twarzy po czym pojechaliśmy do szpitala.Jazda nie trwała zbyt długo bo już po 10 minutach byliśmy na miejscu.Weszliśmy do budynku i powędrowaliśmy do odpowiedniej sali w której powinna leżeć Emi.Pierwszy wszedłem do sali nie zrobiłem nawet jednego kroku.Zamurowało mnie.Odwróciłem się do chłopaków którzy nie wiedzieli o co chodzi.
-Co się stało Niall?Czemu do niej nie wchodzisz?-Spytał szybko Harry.
-Nie ma jej.-Wyjąkałem a chłopacy wytrzeszczyli oczy ze zdziwienia.Szybko mnie ominęli i wbiegli do pustej sali.
*Oczami Liam'a*
Szybko wbiegłem do sali.Rzeczywiście dziewczyny nie było ale zauważyłem coś na jej łóżku.Podszedłem i wziąłem do rąk kartkę która tam leżała.
-Ej chłopaki słuchajcie.-Wszyscy spojrzeli na mnie i na kartkę którą trzymałem w ręku.Otworzyłem kartkę zgiętą na pół i zacząłem czytać.
Nie martwcie się o swoją koleżankę jest w dobrych rękach.
Jeśli jednak Liam nie zrobi tego co miał zrobić kilka lat temu Emily zginie.
Denny
Jeśli jednak Liam nie zrobi tego co miał zrobić kilka lat temu Emily zginie.
Denny
Ochochoch! :o Niesamowite! Czekam na ciąg dalszy. :)
OdpowiedzUsuńŚWIETNE!!!!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na historię opartą na faktach!
http://bitwanapatyki.blogspot.com/